środa, 26 listopada 2014

Zimowa jadalnia oraz o kalendarzu adwentowym


Hej Moi Drodzy!

Spać już powinnam o tej porze, ale chęć wywiązania się z obietnicy jest silniejsza. Pisałam, że postaram się pokazać przynajmniej zwiastun kalendarza adwentowego 2014, więc muszę dotrzymać słowa i zakasać rękawy do roboty ;)

No cóż, wstyd się przyznać Kochani, ale jestem w tzw. "szczerym polu" w tym temacie i jak to zwykle "będzie na ostatnią chwilę". Przy nieustannym braku czasu jest to niestety już chyba tradycja ale ciągle sobie powtarzam, że przecież zawsze taka zorganizowana byłam ...

Ale, ale, pomysł jest, baza jest, więc mam nadzieję, że jak Wam pokażę o co chodzi i napiszę słów kilka to już wszystko będzie wiadomo. Musicie mi wybaczyć, ale będzie jeszcze związana z tym historia.

Opowieść czas zacząć ;) ... Zainspirowana zdjęciem z jednego wnętrzarskiego pisma, o ile dobrze pamiętam to M jak Mieszkanie (no nie przygotowałam się, wiem, ale nie chce mi się wstawać z kanapy i jej teraz szukać, bo każda minuta snu więcej jest na wagę złota, wybaczycie mi przecież ;)) postanowiłam, że nasz tegoroczny kalendarz będzie z zimowych kapciochów :)




Chodziły za mną mniej więcej od 2 lat, ale albo mi było szkoda pieniędzy albo jak już się zdecydowałam to już ich nie było i tak mi zeszło, ale w tym roku o co to to nie! Ruszyłam do akcji! Co to była za pogoń słuchajcie, gdybym stała z boku i siebie obserwowała to pewnie uśmiałabym się do łez :D

Pojechałam ja sobie do sklepu wyluzowana, no bo przecież jak w połowie listopada mogłoby ich JUŻ nie być w sprzedaży skoro pojawiły się dopiero 2 tygodnie wcześniej?

Ano mogłoby! Mina mi zrzedła, nie dałam za wygraną, biegnę do obsługi: "są na tekstyliach", "OMG to ja mam się wracać przez pół sklepu?", "no tak, przecież je CHCĘ". No to idziemy po raz pierwszy, żeby usłyszeć, że nie ma i nie będzie, bo właśnie wszystkie się sprzedały. 

Wracamy (moje kochane córcie ze mną - były dzielne!), desperacja! Ale zaraz, jak to możliwe? Nie będę ich miała? Trzeci rok z rzędu? O nie! Podejście numer 2. Jest, dzwoni przemiła Pani na dział tekstyliów i mówi, że stoi koło Niej wariatka z dwójką dzieci i ze sklepu nie wyjdzie, jak Jej nie zdejmą tych kapciochów z ekspozycji ;) 

Pozdrowienia należą się Panu, który ze stoicką cierpliwością, a nawet przemiłym podjeściem mierzył jeszcze jeden do drugiego, bo okazało się, że ONE MAJĄ ROZMIARY wrrr Zresztą słuchajcie, ten sam przemiły Pan już kiedyś bardzo nam pomógł i naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem Jego życzliwości!

Sami widzicie, że normalna to ja nie jestem ;)




Teraz kalendarz, jak widzicie na powyższych zdjęciach, kapciochów mam sztuk 4, bo i cztery niedziele adwentu to tak, jak z czterema świeczkami. Przyznacie chyba, że 12 par to byłoby już lekkie przegięcie ;)

Na każdym z czterech kapciochów pojawi się cyferka, którą muszę zrobić, bo się w żadne gotowe nie zaopatrzyłam. Myślałam o czarnej gwiazdce z papieru i białej cyferce, bo Kochani tak, tak, mam nowego kumpla - biały marker ;)

A co będzie w środku? Z pewnością będą niespodzianki dla moich córeczek takie, które pozwolą nam usiąść razem przy stole i spędzić czas razem na wspólnej i kreatywnej zabawie. W zeszłym roku zainspirowała mnie do tego Monika z Home About, ale dla mnie było już wtedy za późno. Pomysł tak mi się spodobał, że w tym roku koniecznie chciałam zrobić to samo u nas.

Zastanawiałam się jak to podzielić i zdecydowałam, że każda niedziela począwszy od najbliższej czyli 30 listopada będzie tym dniem kiedy będziemy wspólnie coś robić. Jestem domatorką i uwielbiam spędzać czas w domu, zwłaszcza na jesień i w zimie, więc z miłą chęcią będziemy w tym roku odliczać do Świąt przez 4 kolejne niedziele.

Można też każdą rzecz z osobna zapakować na każdy dzień i dopiero w niedzielę zasiąść do wspólnych robótek, ale mi nie udało się skompletować aż 24 osobnych elementów tylko raczej zestawy, więc będzie na cztery ;)

Myślałam jeszcze o tym, żeby w takim razie na pozostałe dni zapakować jednak jakieś łakocie, bo wiadomo, że dzieci je uwielbiają, ale jeszcze nad tym dumam ;)

Tak się złożyło, że przy okazji zdjęć kapciochów obfociłam jeszcze naszą zimową już jadalnię. Zapraszam do oglądania :)
















Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tymi opowieściami a opis i zdjęcia kapciochów wystarczą do tego, aby Was zainspirować jeśli zechcecie zrobić coś podobnego u siebie. Na koniec kilka ogłoszeń.

Ogromnie Wam dziękuję za tak liczny udział w wyprzedaży, większość rzeczy już się sprzedała, teraz czeka mnie pakowanie i wysyłka paczek! 

Jest mi niezmiernie miło podzielić się z Wami wspaniałą jak dla mnie wiadomością. Otóż po długim namyśle rozpoczęłam współpracę z firmą Rosenthal Polska. Charakter tej współpracy będzie się opierał głównie na wymianie informacji, doświadczeń, wspólnych tekstach lub nawet wydarzeniach. Polecam Wam również zajrzeć na Rosenthal Blog, gdzie mój blog widnieje w zakładce Blogroll.


1:00 idę spać!
Do miłego!
Iza